Ochraniacz do łóżeczka – fakty i mity

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jakiś czas temu wstawiłam tutorial – “Jak samemu uszyć ochraniacz do łóżeczka?” Okazało się, że nieświadomie wywołałam sporą dyskusję na temat tego czy warto w ogóle kupować takie rzeczy i umieszczać je w łóżeczku naszego malucha. W ostatnim czasie można było znaleźć sporo artykułów na temat tego czy jest to bezpieczne dla naszego malca. Według najnowszego raportu amerykańskich Centrów ds. Prewencji i Przeciwdziałania Chorobom należy usunąć wszystkie zbędne gadżety z łóżeczka: poduszki, miśki i ochraniacze. Dziecko przy zmianie pozycji może się po prostu udusić.

Spotkałam się również z opinią, że ochraniacz w łóżeczku może spowodować SIDS (ang. Sudden Infant Death Syndrome / nagła śmierć łóżeczkowa). Jest to jeden z czynników ryzyka.

Dlaczego? 

– dziecko może się udusić, gdy jego głowa znajdzie się pomiędzy materacem a ochraniaczem

– jeśli niemowlę wtuli się w miękki i gruby ochraniacz odetnie sobie dopływ powietrza i udusi się

– wysoki ochraniacz wykonany ze sztucznego materiału może ograniczyć dostęp świeżego powietrza i utrudnić niemowlakowi swobodne oddychanie

Fakty:

– w Stanach Zjednoczonych zmarło ok 700 niemowląt i dzieci na skutek uduszenia się zabawką w łóżeczku

– w Chicago jest zakaz sprzedawania ochraniaczy na łóżeczko

Więcej na ten temat możesz poczytać TUTAJ 

Nie ukrywam, że ja również na początku korzystałam z ochraniacza kiedy G. była noworodkiem i spała spokojnie nie przemieszczając się w łóżeczku. Ochraniacz zdjęłam w momencie, gdy zauważyłam, że stał on się przedmiotem bardzo interesującym dla mojej córki. Jednocześnie bardzo się irytowała, gdy mnie nie widziała po przebudzeniu, więc uznałam, że trzeba go zdjąć. Mnie osobiście podobają się takie gadżety i sama będąc dzieckiem miałam coś takiego w łóżeczku i no cóż… nic mi się nie stało. Montując ochraniacz myślałam, że zapewniam dziecku bezpieczeństwo ratując go przed uderzeniem w szczebelki. Teraz czasami strasznie się wkurzam, gdy w nocy wszystkie smoczki wylatują przez szpary i lądują pod łóżeczkiem. Tak naprawdę uważam, że trzeba podejść do tematu na spokojnie i obserwować swojego malucha. Myślę, że nie można dać się zwariować wszystkim informacjom, które możemy znaleźć. Równie dobrze jeśli dziecko śpi pod kołdrą to może w nocy w każdej chwili ją na siebie nałożyć. Wybór zależy od was. Ciekawa jestem jakie wy macie związane z tym doświadczenia i jaka jest wasza opinia. Podzielcie się wiedzą i doświadczeniem w komentarzach – gorąco zachęcam.

Może ci się również spodobać

15 komentarzy

  1. ja ochraniacze mam od poczatku gdy tylko sie maluch urodzil :) po prostu bardziej podobalo mi sie takie ubrane lozeczko 😉 ale prawda jest taka ze na poczatku w ogole nie bylo to potrzbne. Maluch i tak ie nie wieci, tylko spi spokojnie w takiej pozycji jak sie go ulozy – tak wynika przynajmniej z moich obserwacji :) u mnie jakos dopiero kolo 11 miesiaca zaczely spelniac swoje zadanie ochronne. gdy to maluszek moj zaczal przekrecac sie w lozeczku na wszelkie mozliwe strony. poza tym w nozkach maluch ma maskotki, a przy glowce swojego ukochanego pluszowego kotka…i dobrze nam z tym :) tak trzeba do wszystkich info podhodzic zdroworozsadkowo…inaczej nie wychodzilabym na spacery z malym bo jak sobie pomysle ine niebezpieczenstw czeka na zewnatrz… :)

  2. Osobiście montowałam ochraniacze przez ok. 1,5 roku. Moja mala miała tendencję do wpychania stóp i rąk miedzy szczebelki pod bardzo nieciekawym kątem i to chroniło ją przed wyrządzeniem sobie krzywdy do czasu aż wyjęliśmy barierki. Poza tym przez rok na noc miała zakładaną szynę ortopedyczną, którą obijała wszystko dookoła. Gdyby nie ochraniacze wybudzałaby sama siebie co chwilę łomotem, który wytwarzała.

  3. O kurcze! Pierwsze słyszę o tym, że ochraniacz może być niebezpieczny. Też zawsze kojarzył mi się raczej z ładną, mięciutką ozdobą. Zastanawiam się właśnie, jak znaleźć złoty środek. Z jednej strony dziecko może się obijać o szczebelki, może wkładać między nie nogi i też zrobić sobie krzywdę. Z drugiej jednak strony, podejrzewam, że nie bez powodu w Chicago jest zakaz sprzedawania takich ochraniaczy. Ja jeszcze mamą nie jestem, ale w niedługim czasie zamierzam nią zostać – co jeśli dziecko śpi w innym pokoju? Zostałam nastraszona, będę przez pierwsze tygodnie bacznie obserwować mojego śpiącego malucha:D

  4. Ja na początku założyłam, głównie dlatego, że był w zestawie z kołderką i pościelą, więc jakoś tak oczywiste było dla mnie, że też będzie. Nic nie czytałam na ten temat. Lilkę urodziłam w czerwcu i kiedy wróciliśmy do domu było już dosyć gorąco. Chyba już po 2, czy 3 dniach ściągnęłam ochraniacz. Głównie dlatego, żeby dochodziło więcej powietrza, ale już po zdjęciu stwierdziłam, że jest on w sumie niepotrzebny i więcej nie był zakładany :).

  5. Jestem mamą dwójki i przy żadnym dziecku nie używałam ochraniacza. Wydawał mi się on zbędnym gadżetem, ozdobą, która tylko utrudnia podglądanie dziecka i grozi zatkaniem buzi.
    Moje dzieci śpią dość spokojnie, więc nie obawiałam się uderzania o szczebelki. Poza tym ej, uduszenie jest znacznie gorsze, niż to, że dziecko uderzy się o szczebelki i wybudzi 😉

  6. Ja ochraniacz zamontowałam przy pierwszym dziecku i tylko na chwilę..Moje dzieciaki jako 18 miesięczne Maluchy już spały na tapczanikach, bo mniej więcej w tym okresie zaczęły się w nocy wiercić i wkładały ręce i nogi między szczebelki. Jednak zamiast ochraniacza przenieśliśmy ich na łóżka w większym rozmiarze:) I nigdy nam nie spadli, mimo, iż czasem przybierali prześmieszne pozycje:)

  7. Ja nie używałam ochraniaczy, jest to wg mnie tylko ozdoba, zupełnie zbędna :). Moje dziecko jakoś się nie rozbija po łóżeczku, a ja wolę widzieć co robi.

  8. Nie ma co się bać, wystarczy tylko obserwować malucha. Przez pierwsze 3-4 miesiące nie ma co się obawiać, bo dziecko raczej leży w jednym miejscu i się nie przemieszcza, ale warto sprawdzić czy ma wystarczającą ilość powietrza.

  9. Ja też nie używałam ochraniaczy – mój synek był na tyle spokojny, że nie obijał się o szczebelki łóżeczka :) Ale ciekawe jest to, że możemy coś kupić z dobrej wierze, żeby chronić nasze dziecko, a przez to może zginąć lub coś sobie zrobić.

  10. Przy pierwszym dziecku nie używałam ochraniaczy, bo miał on łóżeczko turystyczne. Teraz oczekując na córkę mamy łóżeczko drewniane. Ochraniacze póki co – założyłam, staram się nie zwariować, ale jak długo nam posłużą to nie wiem. :) Na pewno ściągnę ochraniacz z jednej strony, bym mogła widzieć moją kruszynkę. Z drugiej strony łóżeczka póki co zostanie. :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *