Jak pokochać chustę?

jakpokochacchuste_macierzynstworaz_bebepetit

Będąc w drugiej ciąży obiecałam sobie, że ponownie spróbuję przymierzyć się do “chustonoszenia”. Z małą G. nie udało nam się nosić, ponieważ ta forma bliskości nie do końca jej odpowiadała. Nosidło tolerowała tylko w nagłych wypadkach. Generalnie tego typu noszenie jej po prostu nie pasowało. W pierwszej ciąży miałam okazję, w ramach zajęć ze szkoły rodzenia, skorzystać z warsztatów wiązania chusty. Czas szybko mija, a wiedza staje się czasem ulotna, więc wiedziałam, że będę musiała sobie ją odświeżyć. I tak nadarzyła mi się okazja na Blog Parenting Poznań potrenować wiązanie z doradcą.

Kiedy pojawiła się mała J. biłam się z myślami czy na pewno warto spróbować raz jeszcze. Jednak pierwsze spacery we trójkę pokazały mi, że nie zawsze wózek jest dla mnie wygodną alternatywą. Mam dostawkę do wózka, ale starsza córka czasami nie chce w niej siedzieć. I tu na pomoc spieszy nam chusta. Zacznijmy jednak od początku.

Moja przygoda rozpoczęła się, gdy moja przyjaciółka pożyczyła mi swoją chustę, abym mogła nauczyć się w niej wiązać. Od kilku tygodni wiedziałam już, że mała J. może to polubić, bo bardzo często zasypiała mi na rękach wtulona we mnie. Niestety, gdy ją tylko odkładałam do wózka od razu się przebudzała. W gościach było to samo. Chusta stała się rozwiązaniem na spanie. Ja mogłam swobodnie rozmawiać, a młodsze dziecko spało wygodnie opatulone w chuście. W domu na szczęście łóżeczko nie parzyło i mogłam ją spokojnie odłożyć.

Jak opanowałam wiązania? Pewnego dnia po prostu włączyłam youtube i zaczęłam się motać. Pierwsze wiązania, które polubiłyśmy: to kangurek i kieszonka.

jakpokochacchuste_macierzynstworaz_bebepetit

Na początku chusta sprawiała mi trochę trudności, ponieważ była dla mnie, jako laika, za bardzo w jednym kolorze. Przez to nie do końca byłam pewna czy łapie za dobre końce. Postanowiłam, że poszukam jakiejś chusty, która ułatwi mi zapamiętanie wiązań.

I tak trafiłam na stronę BebePetit, w której znalazłam szeroką gamę produktów m.in. chusty marki LennyLamb do nauki wiązania. Strona prowadzona jest w sposób bardzo profesjonalny, więc gdybyście mieli jakieś problemy w doborze chusty to na pewno warto kontaktować się ze sklepem. W siedzibie firmy można również wypożyczyć chustę, nosidło i słuchawki wygłuszające hałas. Firma współpracuje także z doradcami chustowymi.

jakpokochacchuste_macierzynstworaz_bebepetit

Stałam się posiadaczką bawełnianej chusty o splocie skośno – krzyżowym i gramaturze 210 g/m2. Wraz z chustą otrzymałam instrukcję podstawowych wiązań, które pomogły mi w zrozumieniu niektórych elementów wiązania. I jak to ze mną bywa, nie byłam do końca przekonana o swoich umiejętnościach, więc udałam się na 3-godzinne warsztaty.

jakpokochacchuste_macierzynstworaz_bebepetit

Dzięki nim utwierdziłam się, że nie jest ze mną tak źle i dobrze opanowałam wiązania. Teraz wystarczyło tylko robić to systematycznie, a z czasem dojdziemy do perfekcji.

jakpokochacchuste_macierzynstworaz_bebepetit

Nie sądziłam, że chustonoszenie tak wciąga. Wcześniej nie rozumiałam dlaczego niektóre chusty są strasznie drogie, a dziewczyny na forach wyrywają je sobie z rąk. Teraz już rozumiem. Im dłużej nosisz tym bardziej się w to wkręcasz, a w chustach po prostu się zakochujesz.

Chusta to dla mnie również możliwość przekazania drugiej córce bliskości, której nie zawsze dam radę przekazać zajmując się starszą córką. Chciałabym poświęcić tyle samo czasu młodszej córce ile mogłam poświęcić starszej. Niestety dobrze wiem, że z dwójką dzieci jest już trochę inaczej. Dlatego dzięki chuście mam wolne ręce i mogę jednocześnie tulić je obie, a przy tym móc swobodnie spacerować ze starszą córką.

Jeśli chcecie rozpocząć swoją przygodę z chustą to wejdźcie na BebePetit i spróbujcie swoich sił w konkursie. Aktualnie jest możliwość wygrania chusty z okazji Śląskiego Tygodnia Bliskości

Może ci się również spodobać

29 komentarzy

  1. Też mamy chustę Lenny Lamb a właściwie dwie. Jako pierwszej używaliśmy LL Sodalit (taka jak Twoja tylko szary trochę ciemniejszy), a teraz kiedy już opanowałam motanie to na zmianę używam Sodalit i żakardowej Bryzy.

  2. Bardzo, bardzo żałuję, że nie znałam chust gdy Melania była maleńka. Ułatwiłyby mi życie. Mała była ciągle na rękach, a ja musiałam nauczyć się robić wszystko (dosłownie) jedną ręką, także lewą 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *